Ukraińskie drony uderzyły w trzy obiekty rosyjskiego koncernu Yandex, a firma przyznała, że jej usługi zostały zakłócone. W sieci szybko pojawiły się doniesienia o upadku rosyjskiej dezinformacji, ale wykres, na którym je oparto, dotyczy czegoś innego. Spadł ruch robotów indeksujących strony, a nie aktywność kont publikujących propagandę w mediach społecznościowych.
Co zniszczono i co przestało działać
Według Rzeczpospolitej w nocy z 7 na 8 października dron zaatakował centrum danych Yandex w Sasowie. Miały tam zostać zniszczone dwa superkomputery: Lapunow o mocy 20,03 petaflopa i Czerwonońkis o mocy 29,42 petaflopa. Kolejny nalot uszkodził infrastrukturę w Kałudze oraz serwerownię we Władimirze, gdzie działa superkomputer Gałuszkin (20,64 petaflopa).
Źródła różnią się w datach. Bankier.pl za PAP podaje ataki z 8 października (Sasowo), 9 października (obwód kałuski) i z niedzieli 11 października (obwód włodzimierski). Donald.pl, powołując się na serwis RBK-Ukraina, pisze o uderzeniu we Włodzimierzu w nocy z 10 na 11 października. Wszystkie relacje zgadzają się co do liczby i miejsc ataków.
Yandex potwierdził wstrzymanie pracy centrów. Rzeczpospolita pisze o zakłóceniach w działaniu chmury, usług taksówkowych, kurierskich i płatniczych, także za granicą. Według Donalda przestały działać między innymi asystent głosowy Alisa, Yandex Music i Telemost. Ukraiński portal Mezha Media, cytowany przez PAP, mówi o zakłóceniach w ponad 80 platformach usługowych, w tym w aplikacjach bankowych i przewozowych.
Dlaczego straty w superkomputerach mogą boleć bardziej
Rzeczpospolita cytuje eksperta od obliczeń superkomputerowych z portalu T-invariant. Według niego obiekty Yandexu powstały w czasach pokoju i nie miały osłon balistycznych. Zniszczone maszyny, oparte na procesorach AMD EPYC, akceleratorach NVIDIA A100 i sieci InfiniBand, służyły do trenowania sieci neuronowych. Ekspert ocenia, że ich odtworzenie graniczy z niemożliwością, bo problemem są nie pieniądze czy sankcje, lecz niedobór układów scalonych i innych komponentów. To ocena jednego specjalisty, a nie ustalenie potwierdzone niezależnie.
Skąd wzięła się teza o upadku botów
Tom’s Hardware, powołując się na dane Cloudflare Radar, podał, że ruch botów w sieci Yandex spadał etapami. Po pierwszym ataku wyniósł 57 proc. maksymalnego poziomu, a po trzecim zaledwie 0,4 proc. najwyższej wartości z poprzednich dwóch tygodni.
Tezę o skutkach dla propagandy podchwycili politycy i komentatorzy. Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego... a dokładniej minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak napisał w mediach społecznościowych, że ABW obserwuje radykalny spadek działalności rosyjskich botów. Jego zdaniem na tę chwilę „praktycznie ustał ruch rosyjskich botów”. Czeski europoseł Tomáš Zdechovský opublikował wykres rzekomo pokazujący spadek aktywności wokół AfD, z dopiskiem „jeśli doniesienia się potwierdzą”. Historyk Timothy Snyder napisał, że znaczna część działań botów wspierających Trumpa i AfD zależy od rosyjskich centrów danych, ale nie dołączył do wpisu żadnych danych. Podobne tezy o spadku poparcia dla AfD i MAGA oraz liczby kont antyukraińskich zamieścił na platformie X Jarosław Wolski.
Co naprawdę mierzy wykres Cloudflare
Cloudflare przez „boty” rozumie każdy ruch niegenerowany przez człowieka, także przydatne roboty wyszukiwarek, spamerskie i te przeprowadzające ataki typu brute force. Nie bada kont w mediach społecznościowych. Do tego samego wniosku doszły The Verge, Niebezpiecznik i analityczka PISM Aleksandra Wójtowicz. The Verge powołał się na kolektyw Antibot4Navalny, który śledzi rosyjskie operacje wpływu.
Reklama przyjazna prywatności
- Jest wybierana losowo w Twojej przeglądarce, bez profilowania i bez danych o Tobie.
- Nie używa plików cookie i niczego nie zapisuje na Twoim urządzeniu.
- Nie liczymy jej wyświetleń ani kliknięć.
- Nie łączy się z żadnym zewnętrznym serwerem, dopóki sam w nią nie klikniesz.
- Po kliknięciu strona docelowa nie dowie się, z której strony przyszedłeś.
Niebezpiecznik zwraca też uwagę, że w danych Cloudflare dla całej Rosji spadek wywołany unieruchomieniem sieci Yandex jest ledwie widoczny. Wykres Zdechovskiego nie ma wskazanego źródła danych, a oś czasu budzi wątpliwości, bo wpis z 11 października pokazuje dane sięgające 15 października. Niemieckojęzyczny portal Rohtext, jak podaje PAP, nie znalazł wiarygodnych dowodów na związek między aktywnością wokół AfD a atakami na Yandex.
Co mówią analitycy
Wójtowicz napisała, że boty z X nie zniknęły. W rozmowie z Faktem dodała, że ataki mogły mieć jednak mniejszy wpływ na niektóre sieci kont. Według niej część antyukraińskich treści w Polsce publikowanych 8 i 9 października była tak samo częsta jak zwykle, ale zyskała wyraźnie niższy zasięg. Jej hipoteza zakłada, że pewne roboty odwiedzały określone profile i zwiększały zasięg wpisów, a ataki zakłóciły ich pracę.
David Colon, autor książki o wojnie informacyjnej i badacz z CNRS, uznał za dowód skutków ataków przypadek rosyjskiej grupy Storm1516. Jej fałszywy scenariusz wymierzony w francuską kampanię prezydencką, opublikowany 9 października, zebrał kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń. Poprzedni, z 24 września, miał w tym samym czasie miliony.
Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura Data House napisał natomiast, że jego codzienna analiza rosyjskojęzycznego internetu działającego w Polsce nie wykazuje spadku aktywności narracyjnej kont prorosyjskich. Specjaliści cytowani przez Rzeczpospolitą wskazują, że operacje wpływu zwykle nie korzystają z adresów Yandexu, lecz z przejętych routerów domowych (residential proxy) i zagranicznych serwerów VPS.
Niebezpiecznik przyznaje, że w infrastrukturze Yandexu mogły działać elementy służące operacjom wpływu, na przykład skrzynki e-mail. Zastrzega jednak, że na razie brakuje wiarygodnych, weryfikowalnych danych o istotnym spadku aktywności trolli, i że żadna taka analiza jeszcze się nie pojawiła.
Co jest potwierdzone, a co nie
Potwierdzone jest unieruchomienie usług Yandexu po atakach i spadek ruchu automatycznych robotów w jego sieci. Niepotwierdzone pozostaje to, że zasięgi kont propagandowych w mediach społecznościowych spadły z powodu ataków. Ocenę Wójtowicz o możliwym, ale mniejszym wpływie na część sieci kont trzeba traktować jako hipotezę, a nie wynik pomiaru.
PAP przypomina też, że ukraińskie uderzenia nastąpiły kilka tygodni po tym, jak rosyjskie wojsko zaczęło atakować centra danych w Ukrainie. Wrześniowe ataki na infrastrukturę w Kijowie i okolicach czasowo wyłączyły kilka kanałów telewizyjnych i serwisów streamingowych.
Źródła:
- T-invariant
- Res Futura Data House
- The Verge
- Antibot4Navalny
- Czerwonońkis
- Lapunow
- Gałuszkin
- Teza Davida Colona
- Dane o grupie Storm1516
- PISM
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią.