NASA i amerykański Departament Energii pracują nad reaktorem rozszczepieniowym, który ma zasilać bazę na Księżycu. Termin 2030 roku pochodzi z grudniowego rozporządzenia wykonawczego prezydenta Donalda Trumpa i dotyczy gotowości reaktora do startu, a nie jego uruchomienia na powierzchni.
Dlaczego panele słoneczne nie wystarczą
Doba księżycowa trwa około czterech tygodni ziemskich: dwa tygodnie światła, potem dwa tygodnie ciemności. Baza potrzebuje prądu przez cały ten czas. NASA wskazuje, że małe reaktory rozszczepieniowe mogłyby dostarczać energię niezależnie od lokalizacji i nasłonecznienia. Jak przekazał wysoki rangą urzędnik agencji w rozmowie z Fox News Digital, miałyby zasilać habitaty, łaziki, sprzęt robotyczny i przyszłe operacje wydobywcze.
Polskie media piszą, że preferowanym rejonem jest biegun południowy, gdzie w stale zacienionych kraterach znajduje się lód wodny. Dane z orbity są jednak niepełne i wymagają sprawdzenia na miejscu.
Od 40 do 100 kilowatów
Program Fission Surface Power ruszył w 2022 roku. NASA i Departament Energii przyznały wtedy trzem zespołom po 5 mln dolarów na opracowanie koncepcji: Lockheed Martin, Westinghouse oraz IX, spółce Intuitive Machines i X-energy. Założenia obejmowały reaktor o mocy do 40 kilowatów, masie do 6 ton i pracy przez 10 lat bez obsługi człowieka. Według NASA i Westinghouse taka moc wystarczyłaby do zasilania 30 gospodarstw domowych przez dekadę.
Reklama przyjazna prywatności
- Jest wybierana losowo w Twojej przeglądarce, bez profilowania i bez danych o Tobie.
- Nie używa plików cookie i niczego nie zapisuje na Twoim urządzeniu.
- Nie liczymy jej wyświetleń ani kliknięć.
- Nie łączy się z żadnym zewnętrznym serwerem, dopóki sam w nią nie klikniesz.
- Po kliknięciu strona docelowa nie dowie się, z której strony przyszedłeś.
W sierpniu 2025 roku Sean Duffy, wówczas pełniący obowiązki szefa NASA, zapowiedział przyspieszenie prac. Agencja zwróciła się do firm o propozycje reaktora o mocy co najmniej 100 kilowatów, co według mediów odpowiada zapotrzebowaniu około 80 domów. Lockheed Martin zwraca uwagę, że reaktor 100 kW dla Księżyca i Marsa to coś więcej niż powiększenie mniejszego projektu.
Jeszcze w 2024 roku NASA mówiła o demonstratorze na początku lat 30. Obecny termin jest więc wyraźnie wcześniejszy.
2030 to termin gotowości do startu
Rozporządzenie prezydenta, cytowane przez Lockheed Martin, mówi o reaktorze powierzchniowym gotowym do startu do 2030 roku. To nie to samo, co działający reaktor na Księżycu, choć część mediów pisze o uruchomieniu w tym terminie. Na początku 2026 roku NASA i Departament Energii podpisały porozumienie o współpracy przy tym projekcie. Administrator NASA Jared Isaacman ocenił, że jeśli agencja chce załogowej bazy, energia jądrowa na miejscu jest koniecznością.
Prof. Lionel Wilson z Uniwersytetu Lancaster uważa, że wdrożenie do 2030 roku jest technicznie możliwe, pod warunkiem odpowiedniego finansowania. Wśród wyzwań wymienia się koszty, regulacje oraz logistykę transportu, montażu i utrzymania.
W dostępnych źródłach nie znaleźliśmy potwierdzenia, które z firm zbuduje docelowy reaktor, ani aktualnego harmonogramu prac. Nie jest też jasne, czy ostateczna moc wyniesie 40, czy 100 kilowatów. Pierwsza wartość pochodzi z założeń z 2022 roku, druga z zapytania ofertowego z 2025 roku.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która podzieli się swoją opinią.